|
J. Pawlik oraz J. Åšwierad. Kto ich zatrudni?
|
|
Redaktor: Dawid Kulig
Poniedziałek, 26 Lipiec 2010 23:36 |
|
Dwóch znanych szkoleniowców sądeckiego futbolu pożegnało się po zakończeniu sezonu z pracą w dotychczasowym klubie. Pierwszym z nich jest Janusz Świerad, który rozstał się z Popradem Muszyna. Ten drugi to Janusz Pawlik, były już trener Skalnika Kamionka Wielka. Dziś obydwaj panowie nie są związani z piłką seniorską. Kto jako pierwszy zgłosi się po któregoś z tych trenerów?
Janusz Świerad prowadził ekipę Popradu Muszyna w IV lidze. Postawiono przed nim cel bardzo ambitny: miał wprowadzić klub do III ligi. Celu nie udało się zrealizować, choć przyznać trzeba, że szkoleniowiec dołożył ku temu wszelkich starań. Rzeczywistość po raz kolejny okazała się bardzo przykra dla sternika drużyny piłkarskiej. Brak awansu równa się zwolnienie z pracy. Mimo całego pokładu energii... mimo pełnego poświęcenia...
Trener Świerad bardzo mądrze i ciekawie prowadził swoich podopiecznych w muszyńskim Popradzie. Drużyna grała widowiskowo, była nawet nie do pokonania w osiemnastu meczach z rzędu! Dziś wiemy, że Poprad awansu nie uzyskał, bo zabrakło jednego jedynego zwycięstwa. Jest zatem pytanie: W którym momencie Muszyna przegrała III ligę? Odpowiedzi na to pytanie udziela nam nie kto inny jak Janusz Świerad. - Porażka z Lubaniem Maniowy oraz przegrany mecz ze Szreniawą Nowy Wiśnicz, to te dwa momenty, które zadecydowały o przegranym sezonie - mówi szkoleniowiec. - Ale i ten ostatni mecz w Libiążu. Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo dobra. Strzeliliśmy przecież bramkę, której arbiter nie wiadomo dlaczego nie uznał. Kto wie jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby gol został zapisany na nasze konto - dodaje Janusz Świerad. A co wydarzyłoby się gdyby Poprad Muszyna w Libiążu wygrał? Drużyna byłaby dziś w III lidze, trener byłby twórcą największego w historii sukcesu i zapewne dostałby pełne zaufanie od włodarzy klubu na prowadzenie zespołu w kolejnym, historycznym sezonie. A tak? Trenera Świerada w Muszynie już nie ma. Mamy tutaj przykład tego, jak trudnym zawodem jest "trenerka".
Janusz Świerad związany jest dziś umową na czas nieokreślony z klubem Sandecja Nowy Sącz. Zajmuje się juniorami starszymi, którzy na co dzień występują w Małopolskiej Lidze Juniorów. - To bardzo ciekawa drużyna i na pewno będziemy chcieli ugrać coś znaczącego w nadchodzącym sezonie. Nie wiem jeszcze jak będzie z kadrą, bo możliwe, że Ci wyróżniający się piłkarze zostaną włączeni do seniorskiego zespołu rezerw - mówi szkoleniowiec.
A co z piłką seniorską? Trener Świerad nie szuka klubu na siłę, nie czyni nawet ku temu żadnych starań. Zaznacza jednak, że jest otwarty na wszelkie propozycje. - Jeśli pojawi się jakaś interesująca oferta to z pewnością ją rozważę - tłumaczy. Jak się okazuje zapytania już były. Janusz Świerad odbierał bowiem telefony od działaczy różnych klubów (jeden z IV ligi, jeden z V). Jak widać nie były to jednak konkretne oferty.
Drugim szkoleniowcem, który rozstał się ze swoich dotychczasowym klubem jest Janusz Pawlik, który przez trzy lata pracował w Skalniku Kamionka Wielka. W jego przypadku powody rozstania z klubem były nieco inne. Tak się złożyło, że trener Pawlik porozumiał się z zarządem klubu niejako w sposób telepatyczny. On sam bowiem decyzję o odejściu podjął już wcześniej, a i zarząd po ostatnim meczu ligowym przygotował się do pożegnania. Dziś Janusz Pawlik, podobnie jak Janusz Świerad, związany jest z Sandecją Nowy Sącz. Zajmuje się tam juniorami młodszymi oraz trampkarzami starszymi.
Co zadecydowało o tym, że trener Pawlik zdecydował się odejść z Kamionki? - Nastała dość kłopotliwa sytuacja klubowa. Zaczęło dochodzić do sytuacji, gdzie nie mogłem liczyć na pełną kadrę a na treningach pojawiało się mało zawodników. Nagle zaczęło coś szwankować, nie mogłem realizować swoich planów treningowych, potem trudniej było nam grać na boisku, przychodziły gorsze wyniki. To taka złożona sytuacja i dość skomplikowana - tłumaczy szkoleniowiec.
Trener Pawlik wykonał w Kamionce ogrom dobrej pracy. Drużyna pod jego wodzą zawsze była w czołówce V ligi, siała postrach dla każdego jednego rywala. Wygląda na to, że w Skalniku coś pękło. Bywały kuriozalne sytuacje, gdzie trzeba było telefonować za piłkarzem a przecież takie rzeczy nie powinny mieć miejsca w takiej drużynie jaką jest Skalnik. Do tego wszystkiego należy dodać, że Janusz Pawlik to człowiek ambitny, który swój zawód wykonuje w sposób profesjonalny. Nie mogło być inaczej... brak profesjonalizmu ze strony niektórych piłkarzy musiał mieć złe zakończenie.
Co z przyszłością obecnego sternika młodzieży z Sandecji? - Miałem telefon z Orkana Szczyrzyc. Było tylko zapytanie, ale konkretna propozycja nie padła - mówi trener. Janusz Pawlik podobnie jak jego kolega po fachu nie szuka sobie klubu na siłe. Piłka seniorska na pewno jednak siedzi w jego głowie i jeśli tylko nadejdzie odpowiedni moment, to wahania nie będzie. - Jeżeli oferta będzie interesująca, aspekty sportowe będą należyte, to bardzo chętnie. Myślę, że można pogodzić prace z młodzieżą Sandecji z prowadzeniem innej, seniorskiej drużyny - zapewnia Janusz Pawlik.
Sądecki świat piłkarski ma dwóch solidnych trenerów na wolnym etacie. Który z klubów jako pierwszy sięgnie po jednego z nich? Zatrudnienie Janusza Świerada bądź Janusza Pawlika wydaje się być kwestią czasu. Pytanie tylko... który klub ma plany na budowe dobrej i mocnej drużyny, w której profesjonalizm na miarę możliwości odegra decydującą rolę?
 |